Do trójmiasta w jeden dzieñ! (300 km)
Dodane przez Rudy dnia 06 lipiec 2017 19:24:55
GKKG to nie tylko ¶ciganie! Nasz klubowy kolega Mariusz wybra³ siê na trzystu (300?!) kilometrow± przeja¿d¿kê do Trójmiasta! Zachêcamy do przeczytania jego obszernej relacji...[czytaj wiêcej]
Rozszerzona zawarto newsa
Ten trip w zasadzie nie by³ planowany. Owszem tego dnia mia³o byæ te¿ konkretnie i ekstremalnie, bowiem mia³a byæ wyprawa do Szklarskiej Porêby, która organizowana by³a przez zapaleñców dwóch kó³ek z Poznania. Niestety warunki pogodowe stanê³y na przeszkodzie i wyprawa zosta³a odwo³ana w dniu wyjazdu ko³o po³udnia. Osobi¶cie obserwowa³em prognozy kilkana¶cie dni wcze¶niej i ju¿ wtedy nie powiewa³o optymizmem. Wspólnie z Karolem uznali¶my, ¿e skoro u³o¿yli¶my dni wolne w pracy pod taki wyjazd, to trzeba wdro¿yæ w ¿ycie plan rezerwowy. Kierunek oczywi¶cie odwrotny i trip nad nasze polskie morze!!! Tutaj prognozy tak¿e nie by³y obiecuj±ce, ale pewnym by³o, ¿e wiatr za wiele nie bêdzie przeszkadza³. Rano w dniu wyjazdu jeszcze nie do koñca byli¶my pewni, czy pojedziemy. Wnikliwe analizy prognoz pogody z kilku ¼róde³ jednoznacznie wskazywa³y, ¿e noc bêdzie bez opadów. Tym samym podjêli¶my ryzyko i postanowili¶my pojechaæ. Bilety na poci±g powrotny zakupione by³y kilka dni wcze¶niej, by nie zostaæ na lodzie z rowerami, wiêc inne sprawy organizacyjne, to by³ piku¶. Co do trasy, to na ruszt wzi±³em ¶lad wed³ug, którego w 2012 roku poruszali siê Sebek z Marcinem i Panem Jurkiem. Dorzuci³em tylko ma³y fragment z Gdañska do Gdyni. Z Trzemeszna ruszyli¶my wcze¶niej, bowiem krótko przed godzin± 18. Na dwie wyprawy w poprzednich latach rusza³em w nocy, ale tutaj za wzglêdu na pogodê i du¿e ryzyko przymusowych postojów, postanowi³em dorzuciæ ca³kiem spory margines czasowy. Ruszyli¶my i siê zaczê³o... Spojrzenie w kierunku Gniezna, a tam na niebie granatowo. Ca³kiem d³ugi postój na ¶wiat³ach, kolejny jeszcze d³u¿szy na przeje¼dzie kolejowym, a chmury by³y coraz bli¿ej. Zd±¿yli¶my dojechaæ do £awek i lunê³o. Oko³o 10-minutowy opad przeczekali¶my pod wiêkszym drzewem i ruszyli¶my dalej jad±c przez Go³±bki, Ryszewo, Szelejewo i G±sawê. Gdy zbli¿ali¶my siê do G±sawy goni³a nas kolejna, du¿a i granatowa chmura. Postanowili¶my nie ryzykowaæ i zrobiæ przymusowy pit stop na przystanku w G±sawie. Decyzja okaza³a siê byæ w pe³ni s³uszn±, bo po chwili zaczê³o mocno padaæ...





Przerwa trwa³a ³adnych kilkana¶cie minut, ale nie zrazi³o to nas absolutnie i gdy tylko opad usta³, ruszyli¶my dalej. Kolejne mijane miejscowo¶ci to ¯nin i Kowalewo. W Kowalewie powstaje kolejny odcinek S5, a rowerzystom zabrano ¶cie¿kê rowerow±. Nie wiem tylko czy tymczasowo na czas budowy, czy na sta³e. Po chwili wjechali¶my na krótki odcinek DK5 i od razu trafi³ siê baran, który ma³o co mnie staranowa³. Jecha³em przy samej krawêdzi jezdni, a¿ tu nagle co¶ wyprzedza mnie na centymetry. Jakby tego by³o ma³o mia³ za sob± przyczepê kempingow±, która niemal siê o mnie otar³a. Pomy¶la³em "o zgrozo..." i natychmiast przyspieszy³em, ¿eby czym prêdzej za parêset metrów uciec z tej drogi skrêcaj±c na Szubin. Przez Szubin przejechali¶my dosyæ szybko, ale muszê przyznaæ, ¿e podoba³o mi siê to miasteczko, czyste i zadbane. Dalej pomknêli¶my w rejon miejscowo¶ci Tur, gdzie przep³ywa rzeka Noteæ. Widoki ca³kiem przyjemne...






I widok z drugiej strony...






Nastêpne kilka kilometrów to jazda terenem przez przyjemny las i mniej przyjemne z racji wcze¶niejszych opadów pod³o¿e. W pobli¿u miejscowo¶ci Gorzeñ przecinali¶my Kana³ Bydgoski...






W ¦lesinie krótki i przymusowy postój z uwagi na wymianê akumulatorków w nawigacji. Kolejne kilometry to jazda przez kujawsko-pomorskie zadupia pod os³on± nocy. By³o ju¿ ciemno i robi³o siê coraz ch³odniej. W £±sku Wielkim, w sumie nie wiem czemu wielkim, bo zadupie totalne, zrobili¶my przerwê na porz±dne jedzenie. Zjad³em ry¿ w potrawce, który zabra³em z domu i ruszyli¶my dalej. Jad±c przez wiêksze i mniejsze zadupia dotarli¶my do Tucholi. Gdy wjechali¶my do centrum by³o chwilê przed godzin± 1:00...






Powoli odczuwali¶my dyskomfort termiczny z racji niskiej temperatury (ledwie 14°C), wiêc zjechali¶my 700 m z zaplanowanej trasy na poblisk± stacjê benzynow±. Tam zapodali¶my sobie du¿±, gor±c± czekoladê i od razu by³o lepiej. Kolejne kilometry to jazda DW 237 przez lasy okalaj±ce rzekê Brdê. Do¶æ szybko przekroczyli¶my granicê województwa pomorskiego i zameldowali¶my siê w Czersku, gdzie nasz± uwagê zwróci³ ko¶ció³ w stylu neogotyckim pw. ¶w. Marii Magdaleny...






By³o ch³odno, wiêc bez zastanowienia cisnêli¶my dalej. Tereny podoba³y mi siê coraz bardziej i czuæ ju¿ by³o kaszubski klimat. Ka¿da tabliczka mijanej przez nas miejscowo¶ci oznaczona by³a w jêzyku ojczystym oraz kaszubskim. Powoli zbli¿ali¶my siê do jeziora Wdzydze. Tu nieco skorygowali¶my trasê Sebka, bo w terenie by³ ca³kiem spory gnój. Pojechali¶my leciutko na okrêtkê przez miejscowo¶æ Wiele. Stamt±d fajny zjazd, a¿ do Borska. Przez moment widzia³em fragment jeziora, które jest sporych rozmiarów. Niestety by³o jeszcze na tyle ciemno, ¿e na zdjêciu za wiele bym nie uj±³. W Borsku zrobili¶my przerwê na kolejne jedzenie. Tam dopad³a nas chyba najni¿sza temperatura tej nocy (12°C) i do tego mocno wia³o. Bez wahania za³o¿y³em koszulkê termiczn± i od razu by³o lepiej. ¯a³owa³em tylko, ¿e nie wzi±³em d³ugich spodni, bowiem po girach trochê ci±gnê³o. Kolejne kilometry pokonywane przez Wdzydzki Park Krajobrazowy, to istna przyjemno¶æ. Noc odesz³a w zapomnienie, a wokó³ cisza, spokój i jedyny s³yszalny d¼wiêk, to æwierkanie ptaków. Nie zra¿a³y mnie nawet ci±g³e podjazdy i zjazdy, wci±¿ mia³em w sobie sporo energii. Trochê inaczej czu³ to Karol, którego do¶æ mocno zmêczy³o tamtejsze ukszta³towanie terenu. Tak wygl±da³o kolejne 40 kilometrów. Zjazdy i podjazdy. Wiedzia³em te¿, ¿e w Przywidzu czeka nas konkretniejszy podjazd. By³em na szkoleniu w tamtejszych rejonach jakie¶ 10 lat temu i kojarzy³em t± miejscowo¶æ. Karol coraz ciê¿ej pokonywa³ podjazdy, walczy³ z samym sob±, ale dawa³ radê. Dla mnie z kolei by³o trochê za wolno i przez to robi³o mi siê zimno. Ten cholerny, mocny i zimny wiatr wiatr dawa³ nie¼le popaliæ. Obra³em, wiêc taktykê, ¿e jadê swoim tempem odcinki 10-kilometrowe, po czym chowam siê na przystanku od wiatru i czekam na Karola. Od Przywidza by³o du¿o ³atwiej, bo sporo z górki, ale Karol i tak zostawa³ w tyle. Ja wioz³em ze sob± baga¿nik ze sakw± i dodatkowe kilogramy napêdza³y mnie na zjazdach. Muszê przyznaæ, ¿e fajne uczucie cisn±æ kilka kilometrów bez peda³owania, jad±c powy¿ej 40 km/h :D Gdy dotar³em do miejscowo¶ci Kolbudy zrobi³em przerwê na jedzenie. Zakupi³em bu³ki, kie³bachê, ciastko i kawê. Konsumowa³em sobie spokojnie zakupiony prowiant, a w miêdzyczasie ¶mign±³ Karol. Macha³em mu, ale ze zmêczenia chyba ju¿ nie widzia³ i jecha³ dalej. Ja spokojnie siê nasyci³em i ruszy³em przed siebie. Po kilku minutach dogoni³em kompana wyprawy i ju¿ do samego Gdañska jechali¶my razem. Gdañsk przywita³ nas tak± tablic±...






Skoro Gdañsk, to wizyta na tamtejszej Starówce...










A tak prezentuje siê miejscowy ZUS :o






Nie mog³o oczywi¶cie zabrakn±æ spojrzenia na Mot³awê...






I poblisk± marinê...






Dalej kierowali¶my siê w stronê morza, po drodze maj±c widok na zabytkowe ¿urawie w stoczni...






Po kilku minutach byli¶my pod stadionem Energa, jedn± z aren Euro 2012...






W tym momencie lekko si±pi±cy deszczyk zamieni³ siê w ulewê. Zmusi³o to nas do przymusowego postoju pod wiat± pobliskiego przystanku. I tak sobie siedzieli¶my i czekali¶my. Wed³ug prognoz, które sprawdzili¶my dzieñ wcze¶niej mia³o padaæ od godziny 14 albo 17, w zale¿no¶ci od ¼ród³a. Czas mija³. W miêdzyczasie rzuci³em okiem w aktualne prognozy, a tam szok, padaæ ma ca³y dzieñ!!! Masakra. Pomy¶la³em, ¿e ciê¿ko bêdzie dojechaæ do Gdyni. Na przystanku czekali¶my blisko godzinê, po czym zdecydowali¶my, ¿e te oko³o 3 km do pla¿y jako¶ przejedziemy. Tak uczynili¶my i za kilka chwil zameldowali¶my siê na gdañskiej pla¿y, która w wakacyjn± sobotê ¶wieci³a pustkami...






Uciekaj±c przed deszczem wbili¶my siê do pierwszej napotkanej knajpy na pla¿y i z³o¿yli¶my zamówienie. Ciep³a herbatka z cytrynk± smakowa³a jak nigdy. Kto by pomy¶la³, ¿e w lipcu cz³owiek musi siê grzaæ, gdzie normalnie powinien siê ch³odziæ. Po oko³o godzinie opad usta³ i ruszyli¶my dalej. Najpierw na molo na Brze¼nie...






Widok w kierunku Gdyni, przykrytej gêstymi chmurami...






Dalej przejazd przez Sopot w rejonie molo...






Nastêpnie kolejne molo. Tym razem na gdyñskim Or³owie. Stamt±d ju¿ rzut beretem na Kêpê Red³owsk±...






Nigdy nie by³em na Kêpie Red³owskiej, dlatego trasê poprowadzi³em przez tamtejsze ¶cie¿ki. Trochê przesz³y one moje oczekiwania, bowiem wiêcej by³o nad tym odcinku prowadzenia rowerów ni¿ jazdy. Ale ciekawe odcinki do prawdziwego MTB te¿ siê znalaz³y. Na kilku z nich spróbowa³em swoich mo¿liwo¶ci z dobrym skutkiem. Poszala³bym tam wiêcej, ale musia³em uwa¿aæ, gdy¿ wioz³em ze sob± sakwê. Karol mnie chyba w tym momencie przeklina³ :D Ale wynagrodzone by³o to piêknymi widokami...










Po trafieniu na drugi w±wóz uzna³em, ¿e starczy tych atrakcji i wjechali¶my prosto na pla¿ê. Dalej prowadzili¶my rowery przez pla¿ê na Kamiennej Górze, by dostaæ siê w rejon Skweru Ko¶ciuszki. Tam ponownie z³apa³ nas deszcz. Znale¼li¶my przyjemne miejsce pod zadaszeniem i obserwowali¶my turniej siatkówki pla¿owej. Gdy deszcz minimalnie zel¿a³, udali¶my siê podziwiaæ statki. Najpierw "Dar M³odzie¿y", którego nie mia³em okazji widzieæ podczas wizyty w 2015 roku...






Nastêpnie "Dar Pomorza"...






Oczywi¶cie "ORP B³yskawica" te¿ mieli¶my okazjê ujrzeæ, ale przy nim by³o takie zainteresowanie turystów, ¿e nie sz³o zrobiæ sensownej fotki. Po wizycie na Skwerze Ko¶ciuszki skierowali¶my siê w stronê dworca PKP, po drodze odwiedzaj±c sklep celem zrobienia zakupów na drogê powrotn±. Na samym dworcu armagedon!!! Ludzi taka ilo¶æ, ¿e w Warszawie na dworcu centralnym tylu nie widywa³em. Jak skojarzyli¶my fakty, to w tym czasie odbywa³ siê Opener Festival, wiêc wszystko sta³o siê jasne. Powrót do Gniezna poci±giem IC Ba³tyk, sk±d Karol uda³ siê transportem samochodowym do domu, a ja pogna³em rowerem uciekaj±c przed kolejnym deszczem tego dnia.




To by³a ¶wietna wyprawa mimo niesprzyjaj±cych warunków. Trasa na odcinku kaszubskim wrêcz skrojona pode mnie. Karol dziêki za wspóln± jazdê, choæ wiem, ¿e nie by³o Ci ³atwo. Ale taki trip Ciê tylko wzmocni ;-) Trójmiasto polecam ka¿demu, choæ niekoniecznie w tak± pogodê. I uwa¿ajcie na Kêpie Red³owskiej, bo mo¿e byæ to ponad Wasze si³y. PozdRower ;-)





Trasa naszej wyprawy wygl±da³a tak: